Fair play w wirtualnym świecie

17/02/2016

- Chcemy nie tylko sprzedawać nasz produkt, ale też oferować klientom wsparcie podczas uruchomienia i prowadzenia internetowego sklepu. Temu właśnie ma służyć nasza unikatowa usługa zwana SOTESHOP Exclusive- podkreśla Marek Jakubowicz, współwłaściciel poznańskiej firmy SOTE.

Czym jest SOTESHOP Exclusive?

- To dodatkowa usługa wykraczająca poza oprogramowanie, które oferujemy. Pomaga klientowi prowadzić sklep internetowy, znacząco zwiększając jego szanse na odniesienie sukcesu…

Zacznijmy jednak od tego, że zgłasza się do was klient…

- Przede wszystkim chcemy, by podzielił się z nami filozofią swojej firmy, opowiedział, czym się zajmuje, dokąd zmierza, jaki jest jego pomysł na biznes. Taki wywiad pozwala ukierunkować naszą pracę. Dzięki niemu będziemy mogli dobrać odpowiedni projekt graficzny, zaprojektować układ strony, zastanowić się, jakie mechanizmy promocji powinny zostać w przyszłości użyte. Od takich decyzji bardzo wiele zależy. Jeśli już na początku pójdziemy w złym kierunku, to koszty powrotu mogą się okazać bardzo duże. Klientów, którzy do nas trafiają podzieliłbym na dwie grupy. Pierwsi dopiero zaczynają przygodę z e-commerce i nie bardzo wiedzą, jak się do tego zabrać. Mają świadomość, co powinno się w sklepie internetowym znaleźć: na przykład, że powinien on mieć wersję anglojęzyczną tak, by można było sprzedawać towar za granicą, że musi być odpowiednio promowany, że warto w nim zamieścić takie, a nie inne zdjęcia towarów. Jednak to tylko zarys, plan wymagający uszczegółowienia i odpowiedniego ukierunkowania. No i grupa druga, czyli klienci, którzy mają już sklepy internetowe, funkcjonują w sieci, nieźle zarabiają, ale nie rozwijają biznesu, ponieważ obawiają się zrobić kolejny krok.

Może nie chcą? Po co zmieniać coś, co dobrze funkcjonuje?

- Zmian należy dokonywać, bo technika daje nam coraz więcej możliwości. Klient, który korzysta ze sklepu internetowego, zwykle ceni sobie możliwość dokonywania zakupów przy użyciu aplikacji mobilnej. Często warto też podjąć próbę zaistnienia na rynkach zagranicznych. Kto nie ulepsza swojej oferty, naraża się na odpływ klientów do konkurencji. Poza tym od czasu do czasu zmieniają się wymogi prawne związane z prowadzeniem sklepu, zdarza się także, że odchodzi informatyk i projekt zostaje bez opieki... Ale wracając do meritum – obydwie grupy klientów łączy to, że potrzebują kogoś z doświadczeniem i wiedzą. Specjalisty, który w najbardziej newralgicznym momencie pozwoli im podjąć kluczowe decyzje.

A SOTE, jak rozumiem, nie ogranicza się do przekazania im gotowego narzędzia z przesłaniem: „radźcie sobie sami”, ale pomaga też sklep uruchomić, czuwa nad jego funkcjonowaniem…

- Każdemu klientowi oferujemy standardowo dwunastomiesięczną pomoc techniczną. Za niewielką dopłatą można ją przedłużyć o kolejny rok. Na tym jednak nasza oferta się nie kończy. I tu dochodzimy do SOTESHOP Exclusive. Usługa wiąże się z bardziej rozbudowaną i zaawansowaną pomocą. Klienci, którzy zdecydują się na tę ofertę, zyskują priorytet. Ich sklepami zajmuję się osobiście. Klienci mogą się do mnie zwrócić o radę, sam także od czasu do czasu kontaktuję się z nimi, by zapytać o funkcjonowanie sklepu, zaproponować ulepszenie strategii, czy narzędzi, z których korzystają. Trzeba jednak pamiętać, że nawet największe wsparcie nie zagwarantuje sukcesu, jeśli właściciel nie będzie o sklep dbał, pracował nad nim, wkładał w jego prowadzenie entuzjazmu i wysiłku. I jeszcze jedno, choć doradzamy naszym klientom na przykład, w jaki sposób uruchomić najlepsze kanały dystrybucji, jak ognia wystrzegamy się wchodzenia w ich kompetencje. Innymi słowy: nigdy nie ośmieliłbym się dyktować klientowi, w jaki sposób powinien prowadzić swój biznes, bo choć mam duże doświadczenie w zakładaniu sklepów internetowych, nie jestem sprzedawcą. Granica jest tutaj bardzo cienka i trzeba uważać, by jej nie przekroczyć.

Skąd pomysł, by stworzyć taką usługę?

- Podczas realizacji kolejnych projektów dużo rozmawialiśmy z klientami. Byli tacy, którzy przyznawali, że nasze propozycje okazały się kluczowe dla ich biznesu, że pozwoliły im rozwinąć skrzydła. Wielu dzieliło się z nami swoją pasją. Uznaliśmy, że warto zaoferować im coś ponadstandardowego. Taka usługa buduje też pozycję naszej firmy, ponieważ wyróżnia ją spośród innych. To ważne, tym bardziej, że rynek e-commerce rozwija się bardzo dynamicznie.

No właśnie, jak duży jest rynek sklepów internetowych w Polsce?

- Wiele firm próbowało to policzyć, ale wydaje mi się, że każda z tych prób obarczona była błędem. Zresztą to bardzo trudne zadanie, ponieważ rynek jest bardzo zmienny: sklepy powstają, przekształcają się, niektóre upadają. Na pewno mogę powiedzieć tyle, że liczba licencji, których udzieliliśmy przez kilkanaście lat przekroczyła już 20 tysięcy.

Jaki towar przede wszystkim oferują polskie internetowe sklepy?

- Tutaj nie ma żadnych ograniczeń. Sklepy internetowe sprzedają samochody i sprzęt sportowy, zegarki, kosmetyki i części do maszyn. Mamy klientów, którzy tworzą obrazy na porcelanie, ale też firmy z branży modowej. Zwłaszcza ten segment jest w ostatnim czasie bardzo silnie w e-commerce obecny.

Jaką wiedzę trzeba opanować, by ruszyć ze sklepem internetowym?

- Po pierwsze, trzeba wiedzieć, co chce się sprzedawać. Sam pomysł jest ważniejszy niż jakiekolwiek badania rynku. Moim zdaniem warto polegać na własnej intuicji i jakkolwiek banalnie to brzmi, wierzyć w to, co się robi. Drugi minimalny wymóg to… zrobienie zakupów przez Internet. Zawsze radzę klientom, aby zanim założą w sieci sklep, na własnej skórze przekonali się, jak ta branża działa, aby sami wypróbowali funkcjonowanie pewnych mechanizmów. Niech złożą zamówienie, zapłacą, odbiorą towar. Bo to pozwala przełamać barierę, obawy, które większość z nich ma.

A czego te obawy dotyczą?

- Wielu przyszłych właścicieli boi się technologii. Ludzie często zadają sobie pytanie, czy sklep internetowy to działalność dla mnie, czy sobie z nią poradzę, czy mnie ona nie przerośnie? Zwykle jest tak, że kiedy pytają o e-commerce, słyszą język pełen dziwnie brzmiących skrótów, terminów, pojęć. Język dla nich niestety hermetyczny. Zależy nam, by ten lęk przełamać, by tę dziedzinę życia nieco oswoić. Temu właśnie służy usługa SOTESHOP Exclusive, ale nie tylko. Nie tak dawno, wspólnie z doktorem Piotrem Flicińskim, językoznawcą z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza opracowaliśmy słownik, który w przystępny sposób objaśnia terminy związane z e-commerce. Trafił on do sieci, ukazał się również w druku.

Rozumiem, że to nie ostatnie projekty, które mają oswoić e-commerce?

- Na razie nie chciałbym zdradzać naszych planów... Mogę jednak zapewnić, że niezmiennie zależy nam na prostocie – chcemy klientom pomagać, uczyć ich, uświadamiać. Chcemy, by zyskali umiejętności i wiarę we własne siły, ale też mieli poczucie, że mogą na nas liczyć. W biznesie trzeba grać fair i tej zasady zawsze będziemy się trzymać.

Rozmawiał Łukasz Stanisławski